Skup i wycena monet:
 
Strona główna
Wiadomości
  ogólne
Monety polskie
Monety
  kolekcjonerskie
Monety z Polską
  związane
Stany
  zachowania
Biblioteczka
Artykuły
Forum
Ogłoszenia
Linki
Autor
Sponsoring
Współpraca
Kontakt
 

          <-Wstecz do spisu działu

Zabobony i mity...

Od X w. własne monety wybijały opactwa, biskupstwa, hrabstwa, miasta etc. Często lekceważono suwerenność innych poprzez umieszczanie na własnych monetach cudzych herbów. Czasami było to usprawiedliwione powiązaniami dynastycznymi, częściej jednak obcy herb stanowił ozdobę. Upowszechniało się bicie monet pamiątkowych. u nas rzadziej stosowane z okazji rocznic (średniowieczne monety chrześcijańskie nie mają daty emisji w przeciwieństwie do ówczesnych monet muzułmańskich). Monety okolicznościowe i pamiątkowe bito już w starożytnym Rzymie. Często były to medale rozdawane przez władców z jakichś okazji. Znany był zwyczaj rzucania monet przez władców do ludu jako wyraz szczodrości. Często w ten sposób torowano sobie drogę w tłumie, np. na pogrzebie Kazimierza Wielkiego w 1370 r. rzucano monety w lud torując drogę trumnie. Istniał też zwyczaj obrzucania monetami władców jako zapowiedź powodzenia. Dziś obrzuca się nimi nowożeńców wychodzących z kościoła. Spotyka się też zwyczaj rzucania monet w miejscach kultu(ofiara składana na tacę – pierwotnie składana w formie danin zmieniła się w miarę upowszechniania się gospodarki towarowo-pieniężnej), a nawet do fontann czy źródeł jako zapowiedź powrotu do tego miejsca. Turyści rzucają do fontanny di Trevi w Rzymie monety prawą ręką przez lewe ramię. Przed wiekami w podobny sposób władcy uwalniali niewolników. Był jeszcze jeden sposób: niewolnik stawał z monetą w dłoni przed swym właścicielem, który uderzał go w rękę powodując wypadnięcie monety, co również uważano za akt uwolnienia.

Prastary jest zwyczaj wkładania zmarłym do ust zmarłym monety, co miało zagradzać drogę duszy chcącej powrócić do ciała. Wierzono bowiem głęboko, że dusza wychodzi z ciała ustami wraz z ostatnim wydechem, więc również tamtędy miała wracać. Obawiano się powrotów zmarłych zza światów od pradziejów, znane bowiem były przypadki odurzenia tak silnego, że powodowało śmierć kliniczną. Nagłe ożywienie po zbyt długim czasie uwidacznia trwałe zmiany w mózgu, jakie powoduje jego niedotlenienie, stąd często powracający okazywał się niebezpieczny, nie rozpoznawał ludzi, nie pamiętał mowy, rzucał się na obecnych. Takich „powracających” nazywano zombi – dziś nazwa te przetrwała dla „ożywionych trupów” – bohaterów dreszczowców. Powstały znacznie później mit o Charonie – przewoźniku dusz – i był zapewne dopasowany do owego zwyczaju. Znane są wypadki wkładania do grobu zmarłemu monet, aby zapewnić mu dostatek w życiu przyszłym. Przed utrwaleniem się gospodarki towarowo-pieniężnej wkładano do grobu jednak nie pieniądze, a żywność i wszelkie przedmioty dnia codziennego. Przykładem mogą być grobowce faraonów – władców starożytnego Egiptu. Kościół zwalczał początkowo obyczaj wkładania monet do grobu, potem jednak został on zaadoptowany i wtopiony w wiarę chrześcijańską, podobnie jak większość zwyczajów pogańskich, których wielowiekowe tępienie na nic się zdało (Zaduszki – dawne Dziady, puszczanie wianków w wigilię św. Jana czy topienie Marzanny na pożegnanie zimy). w 1689 r. włożono do trumny zmarłemu papieżowi Innocentemu XI 12 złotych i srebrnych monet będących odpowiednikiem 12 lat jego pontyfikatu.

Analogię do darów grobowych stanowią monety kładzione pod budowę „na szczęście” spełniające rolę „kamieni węgielnych”. We wraku statku z 2 poł. XIV w. znaleziono pod stopką masztu krzyżacki półskojec wskazujący, że okręt był zbudowany w ok. 1370 r. w stoczni Zakonu Krzyżackiego, prawdopodobnie w Elblągu. Moneta mogła być metryką statku. Nie przyniosła mu jednak wiele szczęścia, gdyż zatonął po kilku latach z ładunkiem złotych monet na pokładzie, w skład których wchodziło ponad 100 angielskich nobli i półnobli Edwarda III.

Moneta miała też, szczególnie w chrześcijaństwie, symbolikę negatywną. Związane to było z rolą ubóstwa. Ponoć Grzegorz i Wielki (3.IX.590 – 12.III.604) sam nazywający się „sługą sług Bożych”, wyklął pewnego mnicha za to, że miał on przy sobie 3 srebrne monety. Uważano, że monety powracające do właściciela mają nieczystą moc. Wierzono, że w ich wnętrzu zamknięty jest demon. o posiadanie takiego pieniądza został oskarżony filozof Pietro d’Albano, który pod zarzutem czarów został spalony na stosie w Padwie.


Napisał: Jacek Kamiński