Skup i wycena monet:
 
Strona główna
Wiadomości
  ogólne
Monety polskie
Monety
  kolekcjonerskie
Monety z Polską
  związane
Stany
  zachowania
Biblioteczka
Artykuły
Forum
Ogłoszenia
Linki
Autor
Sponsoring
Współpraca
Kontakt
 

          <-Wstecz do spisu działu

Krótka historia pieniądza...

Pierwowzorem pieniądza były przedmioty wartościowe, ale zanim doszło do ich powszechnego uznania jako miernika wartości, istniał handel wymienny – takie pobieżne informacje docierają do nas na lekcjach historii, jednak dla osób pragnących zgłębić wiedzę na ten temat, nie mogą być one wystarczające.
Dziś dokładnie nie wiadomo, kiedy homo sapiens zaczął doceniać swoją pracę oraz znalezione przedmioty i traktować je jak swoją własność oraz żądać za nie od pobratymców coś równie wartościowego. Istnieje przypuszczenie, że „wynalazku” tego mógł dokonać homo erectus lub inny nieistniejący już gatunek. Faktem jest, że narzędzia stosuje dziś wiele gatunków zwierząt, jednak nie ma dowodów na to, że traktują je jako coś wartościowego – nie przywiązują się do nich, porzucają, a w miarę potrzeby poszukują innych. Prawdopodobnie w momencie, kiedy człowiek zaczął specjalizować się w wykonywanych zadaniach, np. rolnictwie czy myślistwie i pojawiła się swego rodzaju „nadprodukcja”, czyli wyprodukował więcej niż sam lub z rodziną mógł skonsumować, zaczął doceniać owoce swojej pracy i wymieniał się z innymi osobnikami na wyroby, które go interesowały.
Tak pojawił się handel wymienny, lecz nie była to zbyt wygodna forma. Przede wszystkim brakowało ogólnie przyjętego miernika wartości i często bardzo trudno było znaleźć chętnego na swoje wyroby, a w przypadku żywności towar nie sprzedany w porę ulegał zepsuciu. Człowiek poszukiwał już wtedy ogólnie pożądanego środka wartości, który spełniałby kilka podstawowych funkcji: nie ulegałby zepsuciu, był łatwy do przechowywania i zawsze chętnie przyjmowany przez innych. W różnych kulturach rolę takiego „pieniądza” spełniały muszelki kauri, sól czy grudki kruszcu (najczęściej srebra). Te ostatnie miały największe szanse dalszego rozwoju ze względu na trwałość i brak podatności na wpływ czasu. Istniał jeszcze jeden mały problem, mianowicie przy każdej transakcji należało odważyć pożądaną ilość kruszcu, np. w starożytnym Egipcie na targu trzeba było aż 2-krotnie odważać srebro, kiedy coś sprzedaliśmy, a następnie kupiliśmy. W Egipcie mianowicie używano „złomu srebrnego”. Aby zlikwidować tę niedogodność, Fenicjanie wpadli na pomysł, aby „stemplować” grudki kruszcu określeniem wagi oraz sygnaturą władcy, co miało podkreślać autentyczność stempla i wzbudzać zaufanie ludności. Stąd już bardzo bliska droga do monety w formie, jaką znamy obecnie, lecz należało jeszcze pokonać wieloletnie przyzwyczajenie ludności do ważenia. Ponadto stemplowano grudki kruszcu o różnych kształtach, co nie wyglądało zbyt estetycznie. Dopiero, kiedy zaczęto stemplować topione „kulki”, wówczas pod wpływem uderzenia spłaszczały się tworząc prototyp monety. Taka forma pieniądza szybko się upowszechniła ze względu na wygodę zawierania transakcji, lecz już wtedy pojawili się chętni chcący „zarobić” na oszustwie: fałszerze stemplujący zaniżone wagą lub próbą grudki kruszcu, ale znacznie groźniejsze dla nich było podszywanie się pod imię władcy i psucie jego reputacji. Zrozumiałe więc, że równocześnie z fałszerzami pojawiły się surowe kary dla amatorów nielegalnego zarobku.
Istniały większe lub mniejsze reformy, lecz zawsze opierały się one na monecie, na kolejną wielką reformę trzeba było jeszcze poczekać. Było nią pojawienie się pieniądza papierowego. Wprawdzie używano go wcześniej w Chinach, ale na rynku Europy jego debiut nie był zbyt udany. Pojawił się w związku z wojnami – spełniał zadanie gwaranta wypłacenia zobowiązań na określoną sumę pieniędzy, lecz po zakończeniu kosztownych działań wojennych nawet zwycięzca miał często problemy z tego typu zobowiązaniami. Rezultat był taki, że ludność bardzo sceptycznie odnosiła się do nowej formy pieniądza, która nie miała takiego pokrycia jak srebrne czy złote monety. Dopiero zmiana polityki państw po I wojnie światowej upowszechniła pieniądz papierowy. Był on wygodniejszy w użyciu, chociaż łatwiej było go zniszczyć niż monetę. Moneta zaczęła spełniać rolę pieniądza zdawkowego.
Dziś stoimy u progu kolejnej wielkiej reformy, mianowicie wprowadzeniu pieniądza plastikowego. Coraz bardziej popularne dziś karty kredytowe mają jeszcze liczne ograniczenia, ale jakież wygodne byłoby pobieranie wypłaty na taka kartę i płacenie nią w dowolnym punkcie sprzedaży, nawet tym wirtualnym dostępnym w Internecie. Dla nas oznaczałoby to brak problemów z tzw. resztą czy rozmienianiem grubszych pieniędzy. Poza tym nie potrzeba walizek do przenoszenia większych sum – na kartę zmieści się przecież dowolna ich ilość. Zmniejszą się koszty wytworzenia, gdyż produkcja monet i banknotów jest bardzo kosztowna. Czy wprowadzenie nowego pieniądza znów napotka sceptycyzm ludności, czy też nowe pokolenie znacznie chętniej przodkowie zaakceptuje wygodę i innowacje w tej dziedzinie? Tą część historii pieniądza piszemy my sami…
Brzęcząca moneta przetrwała wprawdzie wprowadzenie banknotów, lecz czy przetrwa pieniądz plastikowy? Podobnie jak monety złote i srebrne bite są dziś tylko dla kolekcjonerów, bo ich miejsce w handlu zastąpiły banknoty prawdopodobnie zbliżony los czeka je same. Chociaż z drugiej strony pewnie człowiekowi tak trudno było rozstać się z monetą, bo towarzyszyła mu od tysięcy lat, natomiast historia banknotu jest dużo krótsza. Lecz przyszłość ujawni się sama, potrzeba nam tylko jednego: cierpliwości.


Napisał: Jacek Kamiński